Tata i Mama byli strasznie spokojni ostatnio. Ale ja wiem czemu i też było mi spokojnie. Ale teraz wszytko już się zakończyło i trzeba patrzeć w górę. Widzę, że rodzice się cieszą, że zaczął się nowy tydzień. I ja też się cieszę. Wziąłem dziś Rumcajsa na zewnątrz i biegaliśmy po ogrodzie. Da się już czuć jak wszytko pachnie a trawa jest ZIELONA!
Stało się! To już pewne – zima nie wróci. Tak powiedziała mi wczoraj Babacia. Jest taka gra na ciufcia.pl, że wielką koparą trzeba posprzątać plac budowy. Teraz by się coś takiego przydało, bo jak stopniał cały śnieg to masa farfocli pojawiła się przed domem. Mama mówi, że tym powinni zająć się mężczyźni, ponieważ ona zajmuje się oknami. No to muszę lecieć, bo Mama oznajmiła mi, że jestem dziś mężczyzną! Szkoda, że akurat w tym Czuczu nie może mi pomóc!
W przedszkolu jemy posiłki wszyscy razem. Siadamy do stołu i talerze już pełne. Lubie jeść! Mama mówi, że jak tak dalej pójdzie będę jak kuzyn Wojtek. Jeszcze o nim nie pisałem, ale ostatnio jak przyszedł do mnie abyśmy razem przeszli parę lekcji z zosiaikevin.pl to złamał mi krzesło. W ogóle jak stałem za nim, to nie wiedziałem monitora! Wojtek wszytko zasłonił. Mózg jednak ma równie duży, bo zwrócił mi uwagę, że Kevin jest strasznie szczupły i że on nie je w ogóle, bo w Anglii jest kryzys i Polacy wszytko zjedli. Wielki kryzys!
Wczoraj podczas oglądania Gumisi, Mama usłyszała komentarz Taty, że niektóre sceny odcinka przypominają mu jej zachowania. Dziś, zaraz po powrocie z przedszkola Mama wzięła mnie do kuchni, rozłożyła laptopa na stole, ubrała fartuch i powiedziała: “Franciszku - ja zajmę się zupą a Ty w między czasie obejrzyj ten odcinek. Na samym początku zadaj sobie pytanie: z kim z domu, podpowiadam, że oprócz mnie i Ciebie, kojarzy Ci się to zachowanie? Bo mnie z Twoim Tata…”
Ponoć był taki filozof, który mówił, że jest tak mądry, iż już nic nie wie. To ja chyba się staje bardzo mądry. Dziś myśląc o nadchodzącej Wigilii stwierdziłem, że ja nic o niej nie wiem! Babcia co rok mi mówi: teraz Wigilie są inne niż te co kiedyś! Ja mam już taki charakter: lubię wszytko wiedzieć. Tata mówi, że mam to po Mamie. Tak czy inaczej zapytałem Babcie o to jak kiedyś wyglądały Wigilie. Opowiedziała mi niesamowite rzeczy - zupełnie inne niż te znane mi z przedszkola! Na przykład kiedyś w Wigilię nie wolno było szyć, tkać, ani kłócić się i sobie złorzeczyć, bo przyjdą złe duchy i przez cały rok będę miał problemy. Takich duchów chyba nie ma, bo ja się zawsze kłócę z Ewą. A ona mi złorzeczy i mówi, że jestem głupi. Ponadto Babcia opowiedziała, że pamięta jeszcze czasy gdy na wsi opłatkiem dzielono się z zwierzętami, aby zabezpieczyć inwentarz przez złymi urokami! To mi się spodobało najbardziej! Rumcajs do nogi!
Czy słyszeliście o psie który mów? Ja tak. Ba – ja nawet jednego znam. Nazywa się Maks i nosi marynarkę. Nie wiem dlaczego mówi i skąd tyle wie, ale podróżuje wraz z Zosią – moją ulubioną bohaterką, która wędruje po Londynie. No i jest jeszcze Kevin, ale on jest człowiekiem więc to, że mówi nikogo chyba nie zaskoczy. Wszyscy trzej są bohaterami programu “Zosia i Kevin” i to też chyba nikogo nie zdziwi. Zapytałem dziś Tatę, czy nasz pies – Rumcajs – też mówi. Tata odpowiedział, że jest to możliwe, ale tylko w Wigilię i to po 12 więc będę spał! Powiedziałem, że spróbuję wytrzymać: w zeszłym roku nie spałem do 11! No co Tata powiedział, że Mama nie pozwoli mi tak długo nie spać, ale on spróbuje nagrać swoją rozmowę z Rumcajsem – “Tylko się nie dziw, że nie będzie miał tyle do powiedzenia co Maks”.
Dziś, jak się uczyłem angielskiego w przedszkolu, bardzo się zdenerwowałem. Często jak wracam do domu to z Mamą, albo Tatą uczymy się i bawimy z Zosią i Kevinem. Nie żebym się chwalił, ale dzięki Zosi to mi jest później dużo łatwiej i tak w ogóle to wiem więcej od innych dzieci….Wcale się teraz nie chwale! Ale co z tego, że jestem skromy, skoro głupia Iza, koleżanka Joli i dziewczyna Kuby, ciągle się wymądrza w przedszkolu. Ciągle, nawet jak jemy obiad, to o tym gada, że ona umie już mówić po angielsku i żaden przedszkola w tym przedszkolu nie jest lepszy od niej, bo ona się uczy z książek swojej starszej siostry z prawdziwej szkoły! No i dziś już nie wytrzymałem: wyzwałem ją na bitwę na znajomość angielskiego! Pani podchwyciła pomysł, przygotowała mały stolik i jedną zabawkę. Wszyscy się zbiegli, aby oglądać moje starcie z Izą samochwałą! Miałem prawdziwych kibiców, Bartek ciągle krzyczał, abym ją pokonał! Pani położyła zabawkę na stole i zapytała wpierw mnie – Gdzie leży samochodzik? Powiedziałem, że samochodzik jest “on the table”. Potem dała zabawkę pod stół i zapytała Izę, która odpowiedziała, niestety dobrze – Samochodzik jest “under” the table. No i wreszcie samochodzik znalazł się obok stołu. Odpowiedziałem dobrze, ale gdy Pani dała zabawkę przed stół: Iza nie wiedziała jak powiedzieć gdzie jest samochodzik! Wygrałem! Nawet dziewczyny mi gratulowały! Nie żebym się chwalił!
Moja Mama miała dziś zły humor. Tata powiedział abym się do niej nie zbliżał bo mnie pożre. Ja nie wierzę. Moja Mama mało je, a na pewno nie je ludzi. Postanowiłem pójść do kuchni i zapytać się co się stało Mamie. Spojrzała na mnie i powiedziała, że Tatuś ją bardzo zdenerował i żebym się do niego najlepiej nie zbliżał bo mnie zje żywcem, tak jak ją chce czasem. Bardzo się zdziwiłem: przecież mój Tata, co prawda on już je dużo więcej, ale też nie je ludzi. Powiedziałem o tym Mamie. Westchnęła i powiedziała, że owszem, nie je, ale bywają takie dni kiedy nie jest tego do końca pewna. No i w tym momencie do kuchni wszedł po cichu Tata. Westchnął, jakby zaraz miał skoczyć z jakieś góry, i poprosił abym wyszedł na chwilę. Zapytałem czy będą się jeść nawzajem!? Lekko się oboje uśmiechnęli i powiedzieli, prawie jednocześnie, że “raczej nie”. Czekałem na nich w dużym pokoju, jakieś 15 minut, no i się pojawili. Zapytałem, czy już nie będą jeść ludzi. Mama powiedziała, że to wcale nie takie ławtwe, ale oboje z Tatą bardzo starają się nie jeść.